Parafia Rogaszyce – Kochłowy


Liturgia dnia

Naszą stronę zobaczyło
16458
odwiedzających

Data

27 listopada 2014

Cytat dnia

"Głoszona przeze mnie Ewangelia nie jest wymysłem ludzkim" - święty Paweł

Do biskupów – o biskupie: rekolekcje Episkopatu Polski na Jasnej Górze26 listopada 2014

Rekolekcjonista wybrał do rozważań dwie sentencje. Pierwsze motto zaczerpnięte zostało z Ewangelii św. Jana (J 10,11): „Ja jestem dobrym Pasterzem”. Drugie motto „Paś mnie Panie i paś ze mną” to fragment z dzieła „Wyznanie wiary” św. Jana Damasceńskiego. Wszystkie rozważania powiązane będą z głównym tematem – biskupa, dobrego pasterza – mówi ks. Józef Kloch, rzecznik EpiskopatuRekolekcjonista wygłosi wszystkie nauki, a biskupi – homilie i rozważania podczas wieczornych apeli jasnogórskich. Droga Krzyżowa również będzie odprawiana przez biskupów.

Rekolekcje biskupów rozpoczną się w poniedziałek 24 listopada o godz. 18.00. Zakończą się w czwartek 27 listopada przed południem. W programie, już tradycyjnie, jest osiem nauk rekolekcyjnych, wspólne modlitwy brewiarzowe i adoracja Najświętszego Sakramentu. Środa będzie dniem sakramentu pokuty.

W tym roku nauki rekolekcyjne wygłosi ks. prof. dr hab. Bogdan Częsz z Poznania.

Ks. prof. dr hab. Bogdan Częsz urodził się w 1944 roku. Święcenia kapłańskie przyjął w Poznaniu w roku 1968. W 1976 roku uzyskał doktorat na Papieskim Uniwersytecie Salezjańskim w Rzymie. Habilitował się w 1988 roku na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. W 1994 roku uzyskał tytuł Profesora Papieskiego Wydziału Teologicznego w Poznaniu. 30 grudnia 2000 roku został mianowany przez Ministra Edukacji Narodowej profesorem tytularnym.

Od 1998 roku ks. prof. dr hab. Bogdan Częsz jest kierownikiem Zakładu Teologii Patrystycznej na Wydziale Teologicznym UAM w Poznaniu. Prowadzi tam wykłady z teologii patrystycznej i pneumatologii oraz seminarium magisterskie i doktoranckie.

Jest członkiem Zarządu Komisji Teologicznej PAN, członkiem Association Internationale d’Etudes Patristiques oraz członkiem PTPN. Od 2010 roku pełni funkcję konsultora Sekcji Nauk Teologicznych Komisji Nauki Wiary Konferencji Episkopatu Polski.

Ks. Częsz jest ponadto redaktorem serii naukowej Teologia Patrystyczna, Wydawnictwa WT UAM, autorem książek poświęconych nauczaniu Ojców Kościoła na temat Ducha Świętego, a także wielu artykułów naukowych z dziedziny teologii.

Wspólne rekolekcje Episkopatu odbywają się od 1946 roku. Po raz pierwszy biskupi zebrali się na nich z inicjatywy prymasa Polski kard. Augusta Hlonda. Od 1950 roku odbywają się one regularnie.

Równolegle z rekolekcjami dla Episkopatu Polski na Jasnej Górze trwać będą także rekolekcje dla kierowców biskupów, co było pomysłem samych kierowców. Zwyczaj ten został zapoczątkowany w 1994 roku i z kilkuletnią przerwą kontynuowany jest do dziś.

za: www.episkopat.pl

Przemówienie papieża Franciszka w PE25 listopada 2014

Przemówienie Papieża Franciszka w Parlamencie Europejskim w Strasburgu 25 listopada 2014 r.

 

Panie Przewodniczący, Panie i Panowie Wiceprzewodniczący,

 

Dostojni Eurodeputowani,

 

Szanowni Państwo z różnych tytułów pracujący w tej Izbie,

 

Drodzy przyjaciele!

 

Dziękuję wam za zaproszenie, by zabrać głos na forum tej fundamentalnej instytucji życia Unii Europejskiej i za daną mi przez was szansę zwrócenia się za waszym pośrednictwem do reprezentowanych przez was ponad pięciuset milionów obywateli 28 państw członkowskich. Szczególną wdzięczność pragnę wyrazić Panu, panie przewodniczący Parlamentu, za pańskie serdeczne słowa powitania skierowane do mnie w imieniu wszystkich członków Zgromadzenia. Moja wizyta ma miejsce ponad ćwierć wieku od tej, jaką złożył papież Jan Paweł II. Wiele się zmieniło od tamtych czasów w Europie i na całym świecie. Nie ma już przeciwstawnych bloków, które wówczas dzieliły kontynent na dwie części i powoli spełnia się pragnienie, aby „Europa suwerenna i wyposażona w wolne instytucje rozszerzyła się kiedyś aż do granic, jakie wyznacza jej geografia, a bardziej jeszcze historia” (JAN PAWEŁ II, Przemówienie w Parlamencie Europejskim, 11 października 1988, n. 5). Oprócz rozszerzonej Unii Europejskiej jest również bardziej złożony i mocno zmieniający się świat. Jest on coraz bardziej wzajemnie powiązany i globalny, a więc mniej „eurocentryczny”. Obszerniejszej i posiadającej większy wpływ Unii zdaje się jednak towarzyszyć wizerunek Europy trochę podstarzałej i przytłumionej, skłonnej by czuć się mniej uczestniczącą w świecie, który patrzy na nią z dystansem, nieufnością, a niekiedy z podejrzliwością. Zwracając się dziś do was i wychodząc od mojego powołania jako pasterza, chciałbym skierować do wszystkich obywateli Europy orędzie nadziei i zachęty. Orędzie nadziei, którego podstawą jest ufność, że trudności mogą stać się silnymi katalizatorami jedności, by przezwyciężyć wszelkie obawy, jakie Europa przeżywa razem z całym światem. Nadzieję w Panu, który przekształca zło w dobro, a śmierć w życie. Zachęty, by powrócić do stanowczego przekonania ojców założycieli Unii Europejskiej, którzy pragnęli przyszłości opierającej się na zdolności do wspólnego działania na rzecz przezwyciężenia podziałów i krzewienia pokoju i jedności wśród wszystkich narodów kontynentu. W centrum tego ambitnego projektu politycznego było zaufanie do człowieka, nie tyle jako obywatela ani też podmiotu ekonomicznego, ale do człowieka jako osoby obdarzonej godnością transcendentną. Bardzo zależy mi na podkreśleniu ścisłego związku między tymi dwoma słowami: „godność” i „transcendentna”.

„Godność” to słowo-klucz, które charakteryzowało odbudowę po II wojnie światowej. Nasza historia najnowsza wyróżnia się z powodu niewątpliwie centralnego miejsca krzewienia ludzkiej godności wobec różnego rodzaju przemocy i dyskryminacji, których na przestrzeni wieków nie brakowało również w Europie. Dostrzeganie znaczenia praw człowieka rodzi się właśnie jako wynik długiej drogi, na którą składały się również liczne cierpienia i ofiary. Przyczyniła się ona do uświadomienia sobie wartości, wyjątkowości i niepowtarzalności każdej poszczególnej osoby ludzkiej. Ta świadomość kulturowa znajduje swój fundament nie tylko w wydarzeniach historii, ale przede wszystkim w myśli europejskiej, wyróżniającej się bogactwem spotkania, którego liczne źródła pochodzą „z Grecji i Rzymu, ze źródeł celtyckich, germańskich i słowiańskich oraz z chrześcijaństwa, które ją dogłębnie ukształtowało” (JAN PAWEŁ II, Przemówienie do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, 8 października 1988, 3), dając właśnie miejsce pojęciu „osoby”. Dzisiaj promowanie praw człowieka odgrywa kluczową rolę w ramach zaangażowania Unii Europejskiej na rzecz wspierania godności osoby, zarówno w jej wnętrzu, jak i w relacjach z innymi państwami. Jest to zaangażowanie ważne i godne podziwu, bo wciąż istnieje nazbyt wiele sytuacji, w których istoty ludzkie są traktowane jak przedmioty, których koncepcję, strukturę i przydatność można zaprogramować, a które następnie można wyrzucić, gdy nie są już potrzebne, gdyż stają się słabe, chore lub stare. Jaka bowiem godność istnieje rzeczywiście, kiedy nie ma możliwości swobodnego wyrażania swej myśli czy wyznawania bez ucisku swej wiary religijnej? Jaka godność jest możliwa bez jasnych ram prawnych, ograniczających panowanie siły i sprawiających wyższość prawa nad tyranią władzy? Jaką godność może w ogóle posiadać mężczyzna lub kobieta, którzy stali się przedmiotem jakiejkolwiek dyskryminacji? Jaką godność może mieć kiedykolwiek osoba, która nie ma pożywienia czy minimum niezbędnego do życia, czy co gorsza, pracy, która namaszcza ją godnością? Krzewienie godności osoby oznacza uznanie, że posiada ona niezbywalne prawa, których nie może być pozbawiona arbitralnie przez nikogo, a tym mniej, na rzecz interesów ekonomicznych. Trzeba jednak zwracać uwagę, aby nie popaść w pewne dwuznaczności, które mogą wynikać z niezrozumienia idei praw człowieka i ich paradoksalnego nadużywania. Istnieje dziś bowiem skłonność, by rościć sobie coraz więcej praw indywidualnych. Tendencja ta skrywa koncepcję osoby ludzkiej oderwanej od wszelkiego kontekstu społecznego i antropologicznego, niemal jako „monady” (μονάς), coraz bardziej nieczułej na inne otaczające ją „monady”. Koncepcji prawa zdaje się już nie towarzyszyć równie istotna i dopełniająca koncepcja obowiązku, tak że w końcu dochodzi do potwierdzenia praw jednostki, nie uwzględniając, że każda istota ludzka jest związana z pewnym kontekstem społecznym, w którym jej prawa i obowiązki są połączone z prawami i obowiązkami innych i z dobrem wspólnym społeczeństwa. Dlatego też uważam, że ważniejsze niż kiedykolwiek jest dziś pogłębienie takiej kultury praw człowieka, która mogłaby roztropnie łączyć wymiar indywidualny, czy – lepiej – osobowy, z wymiarem dobra wspólnego, z owym « nas-wszystkich», czyli poszczególnych osób, rodzin oraz grup pośrednich, tworzących wspólnotę społeczną (Por. BENEDYKT XVI, „Caritats in veritate”, 7; Sobór Watykański II, Konstytucja duszpasterska „Gaudium et spes”, 26). Faktycznie, jeśli prawo każdego nie jest harmonijnie podporządkowane dobru większemu, to w ostateczności pojmowane jest ono jako prawo bez ograniczeń, a tym samym staje się źródłem konfliktów i przemocy.

 Mówienie o transcendentnej godności człowieka oznacza zatem odwoływanie się do jego natury, jego wrodzonej zdolności do odróżniania dobra od zła, do owej „busoli” wpisanej w nasze serca, którą Bóg odcisnął na całym stworzeniu (Por. „Kompendium nauki społecznej Kościoła”, 37.); oznacza nade wszystko spoglądanie na człowieka nie jako na absolut, lecz jako na istotę relacyjną. Jedną z najczęstszych chorób, jakie dostrzegam w dzisiejszej Europie jest samotność, właściwa osobom pozbawionym więzi. Jest ona szczególnie widoczna u ludzi w podeszłym wieku, często pozostawionych własnemu losowi, a także w młodych pozbawionych punktów odniesienia i szans na przyszłość; jest ona widoczna w wielu osobach ubogich zamieszkujących w naszych miastach; widać ją w zagubionych oczach imigrantów, którzy tu przybyli w poszukiwaniu lepszej przyszłości. Samotność ta uległa zaostrzeniu przez kryzys gospodarczy, którego skutki wciąż utrzymują się z dramatycznymi konsekwencjami ze społecznego punktu widzenia. Można również zauważyć, że w ostatnich latach, oprócz procesu rozszerzenia Unii Europejskiej rośnie nieufność obywateli do instytucji uznanych za odległe, trudniące się ustanawianiem przepisów postrzeganych jako dalekie od wrażliwości poszczególnych narodów, jeśli nie wręcz za szkodliwe. Z wielu stron odnosi się ogólne wrażenie zmęczenia i starzenia się Europy – babci, już bezpłodnej i nie tętniącej życiem. Z tego względu wydaje się, że wielkie ideały, które inspirowały Europę straciły siłę przyciągania, na rzecz biurokratycznych mechanizmów technicznych swoich instytucji. Dołączają się do tego pewne nieco egoistyczne style życia, charakteryzujące się bogactwem nie do utrzymania, a często obojętnym wobec otaczającego świata, zwłaszcza najuboższych. Ze smutkiem stwierdzamy, że w centrum debaty politycznej przeważają kwestie techniczne i ekonomiczne kosztem autentycznej orientacji antropologicznej (Por. „Evangelii gaudium”, 55). Istocie ludzkiej grozi sprowadzenie do bycia jedynie trybikiem w mechanizmie, który traktuje ją na równi z dobrem konsumpcyjnym, którego można używać, tak że – jak to niestety często widzimy – gdy życie nie odpowiada potrzebom tego mechanizmu, jest odrzucane bez większego wahania, jak w przypadku nieuleczalnie chorych, ludzi starszych, opuszczonych i pozbawionych opieki lub dzieci zabitych przed urodzeniem. Jest to wielkie nieporozumienie, które ma miejsce „kiedy bierze górę absolutyzacja techniki” (BENEDYKT XVI, „Caritats in veritate”, 71), doprowadzająca do „pomieszania środków i celów” (tamże). Jest ona nieuniknionym wynikiem „kultury odrzucenia” i „agresywnego konsumizmu”. Przeciwnie, potwierdzenie godności osoby oznacza uznanie, że życie ludzkie jest cenne, że jest nam ono darmo dane, a zatem nie może być przedmiotem handlu czy sprzedaży. Wy, jako parlamentarzyści, jesteście powołani także do wielkiej misji, choć może się ona wydawać nieużyteczna: do troski o kruchość narodów i osób. Zatroszczenie się o kruchość oznacza siłę i tkliwość, oznacza walkę i owocność w kontekście modelu funkcjonalistycznego i prywatności, który nieuchronnie prowadzi do „kultury odrzucenia”. Zatroszczenie się o kruchość osób i narodów oznacza pielęgnowanie pamięci i nadziei; oznacza wzięcie na siebie ciężaru chwili obecnej w jej sytuacji najbardziej marginalnej i niepokojącej oraz bycie zdolnymi do namaszczenia jej godnością (Por. „Evangelii gaudium”, 209). Jak zatem przywrócić nadzieję na przyszłość, aby wychodząc od młodych pokoleń odnaleźć ufność, by dążyć do wielkiego ideału Europy zjednoczonej, żyjącej w pokoju, twórczej i przedsiębiorczej, szanującej prawa i świadomej swoich obowiązków? Pozwólcie, że odpowiadając na to pytanie posłużę się obrazem. Jednym z najbardziej znanych fresków Rafaela znajdujących się w Watykanie jest tzw. Szkoła Ateńska. W jego centrum znajdują się Platon i Arystoteles. Pierwszy z palcem wskazującym w górę, ku światu idei, można powiedzieć ku niebu; drugi wyciąga rękę do przodu, w kierunku widza, ku ziemi, ku konkretnej rzeczywistości. Wydaje mi się, że obraz ten dobrze opisuje Europę i jej historię, na którą składa się ciągłe spotkanie między niebem a ziemią, gdzie niebo wskazuje otwarcie na transcendencję, na Boga, które od zawsze wyróżniało Europejczyków, zaś ziemia przedstawia zdolność praktyczną i konkretną poradzenia sobie z sytuacjami i problemami.

Przyszłość Europy zależy od odkrycia żywotnego i nierozerwalnego powiązania między tymi dwoma elementami. Europa, która nie jest już w stanie otworzyć się na transcendentny wymiar życia, jest Europą, której powoli grozi zatracenie swej duszy, a także tego „ducha humanistycznego”, którego także kocha i broni. Właśnie wychodząc od potrzeby otwartości na transcendencję, pragnę podkreślić centralne miejsce osoby ludzkiej, która w przeciwnym razie byłaby na łasce i niełasce mody i aktualnych władz. Dlatego uważam, że fundamentalne znaczenie ma nie tylko dziedzictwo, jakie chrześcijaństwo pozostawiło w przeszłości w kształtowaniu społeczno-kulturowym kontynentu, ale nade wszystko wkład, jaki zamierza wnieść dziś i w przyszłości do jego rozwoju. Taki wkład nie stanowi zagrożenia dla świeckiego charakteru państwa i dla niezależności instytucji Unii, ale ubogacenie. Wskazują na to ideały, jakie ją kształtowały od samego początku, takie jak pokój, zasada pomocniczości i solidarności, humanizm koncentrujący się na poszanowaniu godności osoby. Dlatego pragnę ponowić zapewnienie o gotowości Stolicy Apostolskiej i Kościoła katolickiego, za pośrednictwem Komisji Episkopatów Wspólnoty Europejskiej (COMECE), do prowadzenia owocnego, otwartego i przejrzystego dialogu z instytucjami Unii Europejskiej. Jestem również przekonany, że Europa, która byłaby w stanie docenić swoje korzenie religijne, umiejąc wydobyć ich bogactwo i potencjał, mogłaby być także bardziej odporna na tak wiele ekstremizmów, jakie plenią się we współczesnym świecie, także z powodu wielkiej pustki ideowej, z jaką mamy do czynienia na tak zwanym Zachodzie, ponieważ „to właśnie zapominanie o Bogu, a nie Jego uwielbienie, rodzi przemoc” (BENEDYKT XVI, Przemówienie do członków korpusu dyplomatycznego, 7 stycznia 2013). Nie możemy w tym miejscu nie wspomnieć o wielu niesprawiedliwościach i prześladowaniach, jakie codziennie wymierzone są w mniejszości religijne, zwłaszcza chrześcijan, w różnych częściach świata. Wspólnoty i osoby będące przedmiotem barbarzyńskiej przemocy: wypędzani ze swoich domów i ojczyzn; sprzedawani jako niewolnicy; zabijani, ścinani, ukrzyżowani i spaleni żywcem przy haniebnym i sprzyjającym milczeniu wielu.

Motto Unii Europejskiej brzmi: „Jedność w różnorodności”. Ale jedność nie oznacza uniformizmu politycznego, gospodarczego, kulturalnego czy myśli. W istocie każda autentyczna jedność żyje bogactwem tworzących ją różnorodności: jak rodzina, która jest o tyle bardziej zjednoczona, o ile każdy z jej członków może bez lęku być dogłębnie sobą. W tym sensie uważam, że Europa powinna być rodziną narodów, które mogłyby odczuć bliskość instytucji Unii Europejskiej, o ile będą one w stanie umiejętnie połączyć ideał pożądanej jedności z właściwą każdemu różnorodnością, doceniając poszczególne tradycje; zdając sobie sprawę ze swej historii i korzeni; uwalniając się od wielu manipulacji i fobii. Umieszczenie w centrum osoby ludzkiej oznacza przede wszystkim zezwolenie, aby wyrażała ona swobodnie swe oblicze i swoją kreatywność, zarówno na poziomie jednostki jak i narodu. Z drugiej strony szczególne właściwości każdego stanowią autentyczne bogactwo, o ile służą wszystkim. Zawsze należy przypominać architekturę właściwą Unii Europejskiej, u której podstaw tkwią zasady solidarności i pomocniczości, aby dominowała wzajemna pomoc i możliwe było podążanie naprzód, ożywiane wzajemnym zaufaniem. W tej dynamice jedności-partykularności staje przed wami, Panie i Panowie eurodeputowani, także konieczność podjęcia odpowiedzialności za troskę o żywotność demokracji narodów Europy. Nie da się ukryć, że koncepcja homologacyjna globalizacji oddziałuje na żywotność systemu demokratycznego, osłabiając bogaty, owocny i konstruktywny spór organizacji i partii politycznych między sobą. W ten sposób pojawia się ryzyko życia w sferze idei, samego słowa, obrazu, sofizmatów… aż do mylenia rzeczywistości demokracji z nowym nominalizmem politycznym. Utrzymanie w Europie żywej demokracji wymaga unikania wielu „globalizujących sposobów” rozwadniania rzeczywistości: angelicznych puryzmów, dyktatury relatywizmów, fundamentalizmów antyhistorycznych, etycyzmów bez dobroci, intelektualizmów pozbawionych mądrości (Por. „Evangelii gaudium”, 231). Zachowanie żywotności demokracji jest wyzwaniem tego momentu dziejowego, unikając, aby ich realna siła – ekspresywna siła polityczna narodów – była osłabiana w obliczu presji interesów wielonarodowych nieuniwersalnych, które je osłabiają i przekształcają w uniformujące systemy władzy finansowej, służące nieznanym imperiom. Jest to wyzwanie, przed którym stawia was dziś historia. Dawanie Europie nadziei oznacza nie tylko uznawanie centralnego miejsca osoby ludzkiej, ale oznacza również promowanie jej talentów. Chodzi więc o inwestowanie w nią i w miejsca, gdzie jej talenty się kształtują oraz przynoszą owoce. Pierwszym takim obszarem jest zdecydowanie edukacja, wychodząc od rodziny, komórki podstawowej i cennego elementu każdego społeczeństwa. Rodzina zjednoczona, płodna i nierozerwalna wnosi z sobą elementy fundamentalne, by dać nadzieję na przyszłość. Bez tej solidności dochodzi się do budowania na piasku, z poważnymi konsekwencjami społecznymi. Z drugiej strony, podkreślanie znaczenia rodziny nie tylko pomaga dawać perspektywę i nadzieję nowym pokoleniom, ale także wielu osobom starszym, często zmuszonym do życia w warunkach samotności i opuszczenia, bo nie ma już ciepła ogniska domowego, które byłoby w stanie im towarzyszyć i wspierać ich. Oprócz rodziny, są też instytucje edukacyjne: szkoły i uniwersytety. Edukacja nie może ograniczać się do zapewnienia jakiegoś zbioru wiedzy technicznej, ale powinna sprzyjać bardziej złożonemu procesowi rozwoju człowieka w jego całości. Dzisiejsza młodzież chce mieć możliwość formacji odpowiedniej i pełnej, aby spojrzeć na przyszłość z nadzieją, a nie z rozczarowaniem. Istnieje też wielki potencjał twórczy Europy w różnych dziedzinach poszukiwań naukowych, z których niektóre nie zostały jeszcze w pełni zbadane. Wystarczy pomyśleć na przykład o alternatywnych źródłach energii, których rozwój w znacznym stopniu przyniósłby korzyść ochronie środowiska. Europa zawsze stała na pierwszej linii chwalebnego zaangażowania na rzecz ekologii. Nasza ziemia wymaga rzeczywiście stałej opieki i uwagi, a każdy jest osobiście odpowiedzialny za strzeżenie stworzenia, cennego daru, który Bóg umieścił w rękach ludzi. Oznacza to z jednej strony, że natura jest do naszej dyspozycji, możemy się z niej cieszyć i dobrze wykorzystywać; z drugiej jednak strony oznacza, że nie jesteśmy jej panami. Stróżami, ale nie panami. Dlatego też mamy ją miłować i szanować, a „tymczasem często kierujemy się pychą, dążąc do panowania, posiadania, manipulowania, wykorzystywania; nie «doglądamy go», nie szanujemy, nie uważamy za bezinteresowny dar, nad którym trzeba mieć pieczę…” (FRANCISZEK, Audiencja ogólna, 5 czerwca 2013). Poszanowanie środowiska oznacza więc nie tylko ograniczanie się i uniknie jego oszpecenia, ale również wykorzystywanie go dla dobra. Myślę przede wszystkim o sektorze rolniczym, który jest powołany, by dać człowiekowi wsparcie i pokarm. Nie można się godzić, by miliony ludzi na całym świecie umierały z głodu, podczas gdy codziennie tony artykułów żywnościowych wyrzuca się z naszych stołów. Ponadto poszanowanie przyrody przypomina nam, że sam człowiek jest jej podstawową częścią. Oprócz ekologii środowiska, potrzebna jest ta ekologia ludzka, na którą składa się poszanowanie osoby, o czym chciałem przypomnieć zwracając się do was dzisiaj. Drugim obszarem, na którym rozwijają się talenty człowieka jest praca. Nadszedł czas, aby wspierać politykę zatrudnienia, ale przede wszystkim trzeba przywrócić godność pracy, zapewniając także odpowiednie warunki do jej realizacji. Oznacza to z jednej strony znalezienie nowych sposobów, by łączyć elastyczność rynku z potrzebą stabilności i pewnością perspektyw zatrudnienia, niezbędnych dla ludzkiego rozwoju pracowników; z drugiej strony, oznacza krzewienie odpowiedniego kontekstu społecznego, który nie zmierza do wyzysku ludzi, ale zapewnienia poprzez pracę możliwości budowania rodziny i wychowywania dzieci. Podobnie, konieczne jest wspólne stawienie czoła problemowi migracji. Nie można się godzić z tym, by Morze Śródziemne było wielkim cmentarzem! Na łodziach, które codziennie docierają do wybrzeży europejskich są mężczyźnikobiety potrzebujący gościnności i pomocy. Brak wzajemnego wsparcia w Unii Europejskiej grozi zachęcaniem do rozwiązań partykularnych problemu, które nie biorą pod uwagę ludzkiej godności imigrantów, sprzyjając pracy niewolniczej i nieustannym niepokojom społecznym. Europa będzie w stanie poradzić sobie z problemami związanymi z imigracją, jeśli będzie umiała jasno zaproponować swoją tożsamość kulturową i wprowadzić w życie odpowiednie ustawodawstwo, które potrafiłoby jednocześnie chronić prawa obywateli europejskich i zapewnić gościnność dla imigrantów; jeśli będzie umiała przyjąć politykę poprawną, odważną i konkretną, która pomoże krajom ich pochodzenia w rozwoju społeczno-politycznym i przezwyciężeniu konfliktów wewnętrznych – głównej przyczyny tego zjawiska – zamiast polityki interesów, która zwiększa i podsyca te konflikty. Trzeba zająć się przyczynami, a nie tylko skutkami.

Panie Przewodniczący, Ekscelencje, Panie i Panowie deputowani!

Świadomość własnej tożsamości jest też konieczna, aby prowadzić kreatywny dialog z państwami, które zwróciły się o przystąpienie w przyszłości do Unii Europejskiej. Myślę szczególnie o krajach bałkańskich, dla których wejście do Unii Europejskiej będzie mogło służyć realizacji ideału pokoju w tym regionie, który poważnie ucierpiał z powodu konfliktów w przeszłości. Wreszcie świadomość własnej tożsamości jest niezbędna w kontaktach z innymi sąsiadującymi państwami, szczególnie leżącymi nad Morzem Śródziemnym, z których wiele cierpi z powodu konfliktów wewnętrznych i presji fundamentalizmu religijnego oraz międzynarodowego terroryzmu. Do was, ustawodawców, należy zadanie zachowania i rozwoju tożsamości europejskiej, aby obywatele odzyskali zaufanie do instytucji Unii i do projektu pokoju i przyjaźni, który jest jej fundamentem. Wiedzcie, że „im bardziej wzrasta potęga ludzi, tym bardziej rozszerza się ich odpowiedzialność, czy to w przypadku jednostek, czy zbiorowości” („Gaudium et spes”, 34). Zachęcam was więc do pracy, aby Europa na nowo odkryła swą dobrą duszę. Pewien anonimowy autor z II wieku pisał, że „czym jest dusza w ciele, tym są w świecie chrześcijanie” („List do Diogneta”, 6). Zadaniem duszy jest wspieranie ciała, bycie jego sumieniem i pamięcią historyczną. A historia dwóch tysięcy lat wiąże Europę i chrześcijaństwo. Historia nie wolna od konfliktów i błędów, a także grzechów ale zawsze ożywiana pragnieniem zbudowania dobra. Widzimy to w pięknie naszych miast, a jeszcze bardziej w pięknie wielu dzieł miłosierdzia i wspólnego wzrastania, które kształtują kontynent. Ta historia w dużej części jest jeszcze do napisania. Jest ona naszą teraźniejszością i także naszą przyszłością. Jest ona naszą tożsamością. A Europa bardzo potrzebuje odkrycia na nowo swojego oblicza, aby się rozwijać, zgodnie z duchem swoich ojców założycieli, w pokoju i zgodzie, bo sama nie jest jeszcze wolna od konfliktów.

Drodzy eurodeputowani, nadeszła pora, aby wspólnie budować Europę, która nie obraca się wokół gospodarki, ale wokół świętości osoby ludzkiej, wartości niezbywalnych; Europę śmiało obejmującą swoją przeszłość i z ufnością spoglądającą na swoją przyszłość, aby w pełni i z nadzieją żyć swoją teraźniejszością. Nadeszła chwila, aby porzucić ideę Europy przestraszonej i zamkniętej w sobie, aby rozbudzić i krzewić Europę uczestniczącą, niosącą wiedzę, sztukę, muzykę, wartości humanistyczne, a także wartości wiary. Europę kontemplującą niebo i dążącą do ideałów; Europę, która opiekuje się, broni i chroni człowieka; Europę podążającą po ziemi bezpiecznej i solidnej, będącą cennym punktem odniesienia dla całej ludzkości!

Zaproszenie25 listopada 2014

List Pasterski Biskupa Kaliskiego24 listopada 2014

Drodzy Diecezjanie!
Rozpoczynamy Adwent, czas przygotowania do pamiątki pierwszego przyjścia Chrystusa – Bożego Narodzenia, i jednocześnie okres, który wskazuje na powtórne przyjście naszego Zbawiciela na końcu czasów. Mówi o tym usłyszane przed chwilą Słowo Boże, wzywając nas do czujności, abyśmy w każdej chwili byli gotowi na powrót Pana, bo Bóg jest wierny swoim obietnicom. Pierwsza niedziela Adwentu jest również początkiem Nowego Roku Kościelnego. Jest to kolejny rok duchowego przygotowania do owocnego przeżycia zbliżającej się 1050. rocznicy Chrztu Polski.

1. Program na Nowy Rok Duszpasterski
Rok temu postawiliśmy sobie zadanie, aby zastanowić się nad naszą wiarą w Syna Bożego. Mam nadzieję, że wszyscy jesteśmy wdzięczni za dar poznania Miłości Boga objawionej w Jezusie Chrystusie. Nie jesteśmy dziełem przypadku. Mamy kochającego Ojca w Niebie. Chrystus pokonał śmierć, zmartwychwstał i stał się naszym przewodnikiem w pielgrzymce do Domu Ojca. On jest Głową Kościoła, który jak dobra Matka daje nam wszystko, co jest konieczne na drogę Życia. Tę prawdę pomogło nam zgłębić wyniesienie na ołtarze naszego rodaka – św. Jana Pawła II. Nigdy nie zapominajmy o jego przejmującej prośbie, aby nie lękać się otworzyć na oścież drzwi Chrystusowi, by pozwolić Mu mówić do człowieka. Tylko On ma słowa życia…, życia wiecznego. A pierwsze słowa jakie Jezus wypowiedział w Ewangelii według św. Marka brzmią: Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię (Mk 1, 15). Właśnie to wezwanie Chrystusa jest hasłem nowego roku duszpasterskiego w Polsce. To jest kluczowe przesłanie chrześcijaństwa. Każdy człowiek chce być szczęśliwy, chce kochać i być kochanym, marzy o lepszym życiu… i jednocześnie odkrywa w sobie jakąś niemoc, nie potrafi przestać ranić innych, a zwłaszcza najbliższych! Św. Paweł wyraził to tak: „Nie czynię dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę. Nieszczęsny ja człowiek!” (Rz 7, 19.24). W ten sposób stwierdza, że człowiek przy pomocy własnych sił nie jest w stanie wyjść ze swojej sytuacji zniewolenia grzechem, w którym się znalazł, zwiedziony przez szatana. Bóg, który stworzył człowieka z miłości, aby był Jego prawdziwie wolnym dzieckiem, posłał swojego Syna Jednorodzonego, Jezusa Chrystusa, „aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3, 16). On wziął na siebie nasze grzechy, które zaprowadziły Go na Krzyż. Ale Ojciec Go wskrzesił z martwych i uczynił Go naszym Panem! (por. Flp 2, 5-11). Odtąd „w Jego ranach jest nasze uzdrowienie” (Iz 53, 5). Doświadczamy tego w sakramencie pokuty. Być chrześcijaninem, to mieć świadomość, że jest się grzesznikiem, któremu przebaczono, któremu Jezus w zamian za wyznanie grzechów daje nowe, wdzięczne serce, które jest w stanie przebaczać innym i żyć dla innych. Ten, kto doświadcza łaski takiej wiary, potrafi prawdziwie świętować, bo kto umie przebaczać drugiemu, w tym Chrystus prawdziwie zwyciężył śmierć. Czy tak jest wśród nas…, w naszych rodzinach? Obyśmy w tym Nowym Roku Kościelnym doświadczyli tego, jak wielkim skarbem jest sakrament pokuty i pojednania, dany nam przez Chrystusa!

2. Diecezjalny Kongres Eucharystyczny
W Diecezji Kaliskiej, pragniemy uświadomić sobie, że niezwykły dar nawrócenia, jaki Bóg nam daje w sakramencie spowiedzi, jest jednocześnie zaproszeniem Chrystusa na Jego Ucztę, jaką jest Eucharystia. Jezus stał się Chlebem życia (J 6, 35.48), abyśmy uwolnieni z niewoli grzechu, stali się wolni jako synowie i córki Boga, a to jest możliwe tylko wtedy, gdy Jezus żyje w nas. Dlatego trzeba nam ciągle zgłębiać tajemnicę Eucharystii, jak wielkim jest ona darem dla naszego życia. Stąd, moim pragnieniem jest, abyśmy przeżyli w naszej Diecezji Kongres Eucharystyczny. Główne uroczystości będą miały miejsce na przełomie maja i czerwca 2015 roku.
Nawrócenie i Eucharystia – to rzeczywistości, które powinny nam towarzyszyć jak najczęściej, bo dziś duch tego świata jest bardziej agresywny niż kiedykolwiek i usiłuje odrywać człowieka wierzącego w Boga od Ducha Ewangelii, co przejawia się w tym, że ludzie coraz częściej zadowalają się tylko zwykłym chlebem i nie potrafią już prawdziwie kochać i świętować. Szczególnie atakowane są chrześcijańskie małżeństwa i rodziny chcące żyć zgodnie z wolą Stwórcy, gdzie mężczyzna i kobieta połączeni sakramentalnym węzłem, stając się jednym ciałem, otwierając się na nowe życie, są obrazem samego Boga, który jest Życiem i Miłością.

3. Rok Życia Konsekrowanego
Dzisiaj, z woli papieża Franciszka w Kościele Powszechnym rozpoczynamy Rok życia konsekrowanego. Siostry zakonne, Ojcowie i Bracia zakonni żyją obok nas i między nami. Od setek lat modlitwą, pracą i świadectwem ubogacają życie Kościoła i społeczeństwa. Niewiele o nich słychać w mediach, a przecież prowadzone przez nich szpitale, domy opieki społecznej, szkoły i przedszkola, różnorakie dzieła charytatywne, służą nam  i naszym rodzinom. A czy pamiętamy o zakonach klauzurowych, które modlą się nieustannie i ofiarują swoje życie za nasze zbawienie? Kościół pragnie, aby ten Rok stał się dla wspólnot zakonnych nowym impulsem radości z powołania, tak, aby dla świata były dzisiaj wyraźnymi znakami nadziei jako żywe ikony miłości Boga. Proszę Was, módlcie się za osoby konsekrowane i o nowe powołania do zakonów, aby nie brakowało tych, którzy gotowi są do całkowitego oddania swojego życia Chrystusowi dla ratowania świata.

4. Światowe Dni Młodzieży
Zwracam się również w szczególny sposób do ludzi młodych w związku zezbliżającymi się Światowymi Dniami Młodzieży w 2016 roku w Krakowie. Niektórzy z was uczestniczyli już w spotkaniach modlitewnych przy symbolach tych Dni – Krzyżu i ikonie Matki Bożej, które gościliśmy w naszej Diecezji. Mogliście doświadczyć piękna Kościoła jako wspólnoty zgromadzonej razem z Maryją pod Krzyżem Chrystusa, Zbawiciela człowieka. Ten Krzyż jest chwalebny, to znaczy jest znakiem zwycięstwa nad śmiercią. Dlatego św. Jan Paweł II dał go Wam jak dobry ojciec pragnąc prawdziwie waszego szczęścia. Światowe Dni Młodzieży są zawsze niezwykłym doświadczeniem wyznania wiary w Boga, które zadziwia cały świat. Dlatego zapraszam Was do duchowego przygotowania się do tego wydarzenia oraz do zaangażowania się w wolontariat. Pytajcie o wszystko waszych Duszpasterzy. Dzisiaj człowiek tak często cierpi niepewny sensu swego życia na tej ziemi. Tak często opanowuje go zwątpienie, które czasem może przerodzić się w rozpacz. Bez Chrystusa, bez Jego Krzyża i Zmartwychwstania, które uobecniają się w każdej Eucharystii, żadne cierpienie na tym świecie nie ma sensu.

Przy tej okazji, z serca dziękuję Wam, Drodzy Diecezjanie, za towarzyszenie mi w mojej chorobie. Dzięki Waszym modlitwom czułem wyjątkową bliskość Chrystusa. To moje doświadczenie, cierpienie tak wielu ludzi, których spotkałem w szpitalu, jeszcze bardziej przynagla mnie, aby gorliwie Wam służyć i na wszelki sposób głosić Jezusa Chrystusa, jedynego Zbawiciela człowieka.

Proszę Świętego Józefa, naszego niezawodnego Patrona, aby wstawiał się za nami u Boga.

Na dobre przygotowanie się do Świąt i na cały Nowy Rok Duszpasterski z serca Wam błogosławię. W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.

+ Edward Janiak, biskup kaliski

Zaproszenie23 listopada 2014

rekolkcje

Zaproszenie20 listopada 2014

Kurs Nowe Życie w Dobrzycy

Jeżeli czujesz, że czegoś Ci w życiu brakuje… Jeżeli nie odczuwasz wewnętrznej radości…. Jeżeli pragniesz być szczęśliwym, ale nie wiesz, jak to osiągnąć… Bóg chce dać Ci szczęście. Przyjmij je! Kurs „Nowe Życie” to szansa, aby poznać osobę Jezusa Chrystusa i doświadczyć pokoju serca i głębi życia!

Opis: Kurs Nowe Życie to weekend spotkania z realnie działającym Bogiem, spojrzenia razem z Nim na Twoje życie i zyskanie nowych perspektyw i możliwości. Czy je potem wybierzesz i podejmiesz zależy tylko od Ciebie. Twój Stwórca Czeka na Ciebie nieustannie.

Termin:  od 28 do 30.11.2014 r.

Prowadzenie: SNE Św. Rodziny w Ostrowie Wlkp.

Miejsce: Dobrzyca (ul. Rynek 4)

Termin rozpoczęcia: pierwszego dnia o g. 17.00, a zakończenie w trzecim dniu o godz. 14.00

Koszt uczestnictwa: 80 PLN (ale pieniądze nich niech będą przeszkodą)

Rzeczy niezbędne: Biblia, śpiwór, notatnik i otwarte serce

Warunki uczestnictwa: przesłanie zgłoszenia po wypełnieniu formularza do 23.11.2014 r.

Kontakt: Małgorzta Lammel 608 014 424; e-mail: mlammel@osw.pl

Data: od 28 listopada 2014 do 30 listopada 2014
Organizator: Szkoła Nowej Ewangelizacji Św. Rodziny w Ostrowie Wlkp., www.:sne.kalisz.pl

Kongregacja Nauki Wiary w sprawie rozwodników13 listopada 2014

Kongregacja Nauki Wiary przypomniała, że w sprawie dopuszczania do komunii rozwodników, żyjących w związkach niesakramentalnych, nic się nie zmieniło. Potwierdził to po zakończeniu Synodu Biskupów nt. rodziny sekretarz Kongregacji abp Louis Ladaria SJ. Wyjaśnienie to znalazło się w obszernej odpowiedzi udzielonej francuskiemu kapłanowi, który zapytał, czy można udzielać rozgrzeszenia osobie rozwiedzionej, która żyje w nowym związku.

Kongregacja Nauki Wiary ws. rozwodników JÓZEF WOLNY /FOTO GOŚĆ

Powołując się na nauczanie Jana Pawła II, abp Ladaria podkreślił, że osobie takiej nie można z góry odmawiać wejścia na drogę pokuty, prowadzącą do sakramentalnego pojednania. Powinno się na niej wziąć pod uwagę trzy rzeczy. Po pierwsze, sprawdzić ważność ślubu kościelnego, z pełnym poszanowaniem prawdy i z zachowaniem ostrożności, by nie sprawiać wrażenia, że chodzi tu o jakiś „katolicki rozwód”. Po drugie, można też ewentualnie sprawdzić, czy przy pomocy łaski Bożej osoba taka nie może się rozstać ze swym obecnym partnerem i pojednać z małżonkiem. Po trzecie, gdyby z ważnych powodów, jak na przykład dzieci, osoby takie nie mogły się rozstać, należy je zachęcić, aby żyły jak brat i siostra.

W każdym razie – zastrzega abp Ladaria – nie można udzielić rozgrzeszenia, jeśli nie ma prawdziwej skruchy oraz postanowienia poprawy. W tym wypadku oznacza to powstrzymanie się takiej osoby od aktów, które są właściwe jedynie małżonkom, czyniąc w tym celu wszystko, co jest w jej mocy – podkreślił sekretarz Kongregacji Nauki Wiary.

za: www.gosc.pl

Możesz pomóc5 listopada 2014

Jak zatrzymałem edukację seksualną10 października 2014

Świadectwo ojca, który odkrył zakamuflowaną deprawację w programie szkoły swej córki. A także propozycje dla każdego rodzica w Polsce – na końcu tekstu.

Jak zatrzymałem edukację seksualną ROMAN KOSZOWSKI /FOTO GOŚĆ

Przypadkowo zaangażowałem się w zatrzymanie „edukacji seksualnej” w gimnazjum mojej córki.

Było tak: 11 września b.r. musiałem pójść na zebranie rodziców w 1 klasie gimnazjum. Wybrano mnie tam do Rady Rodziców. Głosowaliśmy nad dziesięcioma uchwałami. Osiem zostało przeczytanych i uchwalonych. Były proste i przeważnie głosowaliśmy wszyscy za uchwaleniem. Dwie ostatnie uchwały dotyczyły „Programu wychowawczego” i „Programu profilaktycznego”. Niestety Pani przewodnicząca nie miała ze sobą tych „Programów”, ale mówiła, że są standardowe i były przygotowywane w zeszłym roku przez poprzednią Radę Rodziców w porozumieniu z Radą Pedagogiczną. Zostaliśmy też poinformowani, że „Ustawa o systemie oświaty” mówi, że programy muszą być przyjęte do 30 września. W związku z tym, że następne nasze spotkanie będzie w połowie października, to dzisiaj powinniśmy je uchwalić. Jeżeli nie uchwalimy, to dyrektor, w porozumieniu z organem sprawującym nadzór pedagogiczny, przyjmie własny program, który może być gorszy.

Wydawało mi się niezręczne to, że mieliśmy głosować nad czymś, o czym nie mieliśmy pojęcia. Poprosiłem, abyśmy te Programy otrzymali e-mailem, a potem zagłosujemy również mail-em.

Otrzymaliśmy maila po czterech dniach, tj. 15 września wieczorem. Tam była informacja, że uwagi powinniśmy wnieść do 18 września. Wydało mi się dziwne, że wysłanie maila zajęło przewodniczącej 4 dni, a my musieliśmy zapoznać się z materiałem i przesłać uwagi w ciągu 3 dni. W związku z tym zacząłem studiować „Programy” bardzo dokładnie.

„Program wychowawczy” był dobry. „Program profilaktyczny” był również dobry, poza jednym wyjątkiem. Na trzeciej stronie były następujące informacje:

 

Chciałem otrzymać materiały do programu „Bezpieczniejszy nastolatek”. W związku z tym, że w tabeli napisane jest, że organizują to psycholodzy i pedagodzy, więc poszedłem tym tropem. 16 września poszedłem do poradni psychologiczno-pedagogicznej, która zajmuje się w tym gimnazjum. Uprzejmie poprosiłem o materiały do w/w programu. Pani była zdziwiona, bo niestety nie słyszała o tym programie, mimo że nadzoruje to gimnazjum od kilkunastu lat. Pokazałem jej tabelkę, w której napisane jest, że to organizuje psycholog i pedagog. Przejrzała tabelkę i powiedziała, że według tego co widzi, to „Program” ten może przynieść więcej szkody niż pożytku. W związku z tym, że ona nadzoruje szkolnych psychologów i pedagogów, zaprosiła mnie na spotkanie z nimi następnego dnia. Niestety psycholog szkolny też nie udostępnił mi materiałów do tego programu. 16 września poprosiłem o analizę „programu edukacji seksualnej” przez eksperta zewnętrznego. 17 września otrzymałem mailem merytoryczną analizę „programu edukacji seksualnej”. W skrócie powiem, że ekspert zewnętrzny bardzo krytycznie ocenił program „Edukacji seksualnej”.

Analizę tę wysłałem do rodziców z klasy i przewodniczącej Rady Rodziców z prośbą o przesłanie do członków RR, którzy mieli sami określić, czy wyślą do swoich klas. Tylko przewodnicząca miała kontakty do pozostałych członków RR. Niestety nie wysłała im tych informacji.

Jeszcze tego samego dnia, 16 września: wieczorem poszukałem w internecie programu „Bezpieczniejszy nastolatek”. Okazało się, że prowadzi go zewnętrzna Fundacja. Poprosiłem ich o materiały, ale niestety do tej pory ich nie uzyskałem, zamiast tego w mailu od Fundacji otrzymałem taką informację: „ Zajęcia prowadzone są metodami interaktywnymi (m.in. burza mózgów, praca w parach, praca w grupach)”. Ciarki mi przeszły po plecach, bo wyobraziłem sobie, że obca osoba robi tam co chce.

Na początku chciałem tylko uzyskać wiedzę na ten temat. Edukacja w sprawach seksualności jest ujęta w ramy przedmiotu „Wychowanie do życia w rodzinie”. Wszystkie wymienione w rubryce „Edukacja seksualna młodzieży” tematy znajdują się w podstawie programowej przedmiotu. Książkę „Wychowanie do życia w rodzinie” widziałem i bardzo podoba mi się kontekst, w którym te tematy są poruszane. To samo chciałem uzyskać od „edukatorów seksualnych” – książkę lub inne materiały. Niestety, trafiłem na blokadę informacyjną, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że coś niefajnego jest w tym programie.

Okazało się, że tylko rodzice, którzy złożyli oświadczenie, że nie chcą „Edukacji seksualnej”, mogli dzieci ochronić przed tym. Niestety rodzice nie byli informowani o zajęciach z „Edukacji seksualnej”. Skoro nie wiedzieli, to nie składali oświadczenia, a w związku z tym większość dzieci była poddana temu programowi.

Wtedy odpuściłem. Uznałem, że jest jakaś moc, która promuje ten program i musi to być przeprowadzone. Będąc jednak w szkole złożyłem oświadczenie, że nie chcę aby moja córka była „edukowana seksualnie”. Szkoda było mi tylko dzieci, które będą „edukowane seksualnie”, a ich rodzice nawet nie będą o tym wiedzieli.

Kilka dni potem otrzymałem mail-a od Przewodniczącej RR, że zwołuje nadzwyczajne zebranie RR 30 września (wg Ustawy o systemie oświaty jest to ostatni dzień na uchwalenie programów profilaktycznego i wychowawczego). Na zebraniu okazało się, że żaden z członków Rady Rodziców nie wiedział o „edukacji seksualnej” w szkole!!! Można przyjąć założenie, że w takim razie większość rodziców nie wiedziała o tym programie!!!

Zdałem relację z moich doświadczeń. Stał się cud: Rada Rodziców przegłosowała, że uczestnictwo ucznia w edukacji seksualnej wymaga pisemnej zgody rodzica.

Wcześniej rodzice nie zgłaszali sprzeciwu, bo nie wiedzieli o planach „edukowania seksualnego” ich dziecka. Obecnie, jeśli nie będą o tym wiedzieli i nic nie zgłoszą, to ich dziecko nie będzie „edukowane seksualnie”. Jest to odwrócenie sytuacji o 180 stopni. W ten sposób można uratować większość dzieci przed deprawacją seksualną w szkole.

Jestem zaskoczony nie tym, że wygrałem z „Edukatorami seksualnymi”, ale tym, że wygrana przyszła tak łatwo. Zaskoczyła mnie również pozytywna reakcja zarówno rodziców, dyrektora oraz Rady Pedagogicznej. Jak się tak głębiej zastanowić, to „promotorów edukacji seksualnej” w tej szkole można policzyć na palcach jednej ręki. Trudno mi to pojąć, że kilka osób mogło narzucić większości seksualizację dzieci. Wygrałem bitwę z Goliatem, ale wojna w całej Polsce trwa nadal.

W tej sytuacji mam dwie propozycje dla rodziców w całej Polsce:

  1. Przygotowałem „Oświadczenie” (poniżej – do pobrania), które należy złożyć w sekretariacie placówki oświatowej do której chodzą nasze pociechy, np.: przedszkole, szkoła podstawowa, gimnazjum, liceum. Nie ma znaczenia czy obecnie w placówce jest „edukacja seksualna” czy nie. Warto złożyć w każdym przypadku bo to daje gwarancję zabezpieczenia dziecka teraz oraz w przyszłości. To, że dzisiaj nie ma tego programu to nie znaczy, że jutro nie zostanie wprowadzony.

Idealnie byłoby, abyśmy dotarli z „Oświadczeniem” do wszystkich rodziców.

  1. Warto też aby odpowiedni rodzice byli wybierani do trójek klasowych oraz Rady Rodziców. Z mojego doświadczenia wynika, że jak ktoś chce, to będzie wybrany. Większość unika prac społecznych. Tylko będąc w Radzie Rodziców możemy mieć realny wpływ na programy wychowawcze i profilaktyczne, w których może być wiele dobrego, ale też złego. Pamiętajmy, że w/w programy są przygotowywane na wiosnę, a uchwalane już przez nową R.R. we wrześniu następnego roku szkolnego. Rodzice muszą patrzeć na to, czego uczą dzieci w placówkach oświatowych, a w szczególności poza tradycyjnymi przedmiotami umieszczonymi w planie lekcji. Największa demoralizacja odbywa się z wykorzystaniem „specjalistów” z zewnętrznych fundacji i stowarzyszeń, którzy nie są kontrolowani w sposób właściwy. Uważam, że te organizacje wymagają głębokiej kontroli rodzicielskiej. Rodzice w prawie polskim mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Nie musimy się poddawać narzuconym przekonaniom innych ludzi.

Andrzej K. (dane autora znane redakcji)

http://gosc.pl/files/14/10/10/943009_Oswiadczenierodzica.pdf

za: www.gosc.pl

Coś na oko27 stycznia 2014

Warto odwiedzić

AdonaiBiblijni.plCaritas Diecezji KaliskiejDeonDiecezja KaliskaKonferencja Episkopatu PolskiMateusz.plNiedziela.plOpiekunOpokaOśrodek Szkoleniowo - Wypoczynkowy PaschaRadio RodzinaWiara.pl