Parafia Rogaszyce – Kochłowy


Liturgia dnia

Naszą stronę zobaczyło
26619
odwiedzających

Data

20 października 2014

Cytat dnia

"Głoszona przeze mnie Ewangelia nie jest wymysłem ludzkim" - święty Paweł

Módlmy się za misjonarzy!19 października 2014

Modlitwa św. Jana XXIII za misjonarzy

fot.o. o.Z.Grad SVD

Panie Jezu Chryste, spojrzyj prosimy na swoich misjonarzy, kapłanów i braci, siostry i świeckich, którzy wszystko opuścili, aby dawać świadectwo Twemu słowu i Twojej miłości. Bądź obrońcą silnych, ochroną przed potknięciem słabych, ratunkiem przed upadkiem. Podnoś ich na duchu. Słowem i przykładem swoim oświecaj w przeciwnościach i niebezpieczeństwach. Niechaj im Panie towarzyszy sztandar Krzyża Twojego. W uciskach niech ich uczy ducha ofiary, w słabościach daje moc i pociechę, a we wszystkich trudnościach życia apostolskiego – światło i wytrwanie. Uwieńcz ich prace takimi owocami, jakich sami gorąco pragną, nie szukając korzyści, ani dóbr tej ziemi. Niechaj zbawią dusze nieśmiertelne i niewierzących sprowadzą do Ciebie, który jesteś Drogą, Prawdą i Życiem. Spraw, żeby razem ze stale wzrastającą rzeszą wiernych wysławiali Ciebie, Panie, i składali Ci dzięki, który ich odkupiłeś i chcesz doprowadzić do zbawienia wiecznego. Amen.

Beatyfikacja papieża Pawła VI (19.10.2014)19 października 2014

Homilia papieża na Mszy beatyfikacyjnej Pawła VI

Chrześcijanin, który żyje Ewangelią jest „nowością Boga” w Kościele i w świecie. A Bóg bardzo miłuje tę „nowość”!

Homilia papieża na Mszy beatyfikacyjnej Pawła VI MAURIZIO BRAMBATTI /PAP/EPAMsza beatyfikacyjna Pawła VI

Przed chwilą usłyszeliśmy jedno z najbardziej znanych zdań całej Ewangelii: „Oddajcie więc cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga” (Mt22,21).

Jezus odpowiada tym ironicznym i genialnym zdaniem na prowokację faryzeuszy, którzy, że tak powiem, chcieli Go przeegzaminować z religii i sprowokować do błędu. Jest to w istocie odpowiedź, jaką Pan przekazuje tym wszystkim, którzy stawiają sobie problemy sumienia, zwłaszcza gdy wchodzą w grę ich konwenanse, bogactwo, prestiż, ich władza i dobre imię. Dzieje się tak w każdym czasie, od zawsze.

Jezus kładzie z pewnością nacisk na drugą część zdania: „Oddajcie Bogu to, co należy do Boga”. Oznacza to uznanie i wyznawanie – wobec wszelkiego rodzaju władzy – że tylko Bóg jeden jest Panem człowieka i nie ma innego. To jest odwieczną nowością, którą trzeba odkrywać każdego dnia, przezwyciężając lęk, który często doświadczamy w obliczu niespodzianek Boga.

On się nie boi nowości! Z tego powodu, ciągle nas zaskakuje, otwierając nas i prowadząc na drogi, o których nie myśleliśmy. On nas odnawia, to znaczy czyni nas nieustannie „nowymi”. Chrześcijanin, który żyje Ewangelią jest „nowością Boga” w Kościele i w świecie. A Bóg bardzo miłuje tę „nowość”!

„Oddanie Bogu to, co należy do Boga” oznacza otwarcie się na Jego wolę i poświęcenie Jemu naszego życia oraz współpracę w Jego królestwie miłosierdzia, miłości i pokoju.

Na tym polega nasza prawdziwa siła, zaczyn, powodujący wzrost i sól, nadająca smak wszelkiemu ludzkiemu trudowi wymierzonemu w panujący pesymizm, jaki proponuje nam świat. Na tym polega nasza nadzieja, bowiem nadzieja w Bogu nie jest ucieczką od rzeczywistości, nie jest jakimś alibi: jest pracowitym oddaniem Bogu, tego co do Niego należy. To z tego powodu chrześcijanin patrzy w przyszłą rzeczywistość, rzeczywistość Boga, aby żyć pełnią życia – mocno stąpając po ziemi – i mężnie odpowiedzieć na niezliczone nowe wyzwania.

Widzieliśmy to w minionych dniach podczas Nadzwyczajnego Synodu Biskupów  – „synod” oznacza „wspólne pielgrzymowanie”. Rzeczywiście duszpasterze i świeccy z całego świata przynieśli tu do Rzymu głos swoich Kościołów partykularnych, aby pomóc współczesnym rodzinom w podążaniu drogą Ewangelii, ze wzrokiem utkwionym w Jezusa. Było to wspaniałe doświadczenie, w którym przeżywaliśmy synodalność i kolegialność oraz poczuliśmy moc Ducha Świętego, który prowadzi i nieustannie odnawia Kościół wezwany do niezwłocznego opatrzenia krwawiących ran i rozpalenia nadziei dla wielu ludzi pozbawionych nadziei.

Za dar tego Synodu i za ducha współpracy, który przenikał wszystkich, wraz z apostołem Pawłem: „Zawsze dziękujemy Bogu za was wszystkich, wspominając o was nieustannie w naszych modlitwach” (1 Tes 1,2). Niech Duch Święty, który w tych pracowitych dniach pozwolił nam wielkodusznie współpracować z prawdziwą wolnością i pokorną kreatywnością, nadal towarzyszy drodze, która w Kościołach całej ziemi, przygotowuje nas na Zwyczajny Synod Biskupów w październiku 2015 r.  Zasialiśmy i nadal będziemy siać cierpliwie i wytrwale, będąc pewnymi, że Pan da wzrost, temu co zasialiśmy (por. 1 Kor 3,6).

W tym dniu beatyfikacji papieża Pawła VI przychodzą mi na myśl jego słowa, którymi ustanawiał Synod Biskupów, „śledząc uważnie znaki czasów, staramy się dostosować drogi i metody apostolatu (…) do wzrastających wymagań naszych dni i zmieniających się warunków społecznych” (List. ap. Motu proprio, Apostolica sollicitudo).

W odniesieniu do tego wielkiego Papieża, odważnego chrześcijanina, niestrudzonego apostoła, przed Bogiem możemy dziś tylko wypowiedzieć słowo tak proste, a jednocześnie  szczere i ważne: dziękuję! Dziękujemy nasz drogi i umiłowany papieżu Pawle VI! Dziękujemy za Twoje pokorne i prorocze świadectwo miłości do Chrystusa i Jego Kościoła!

W swoim osobistym dzienniku wielki sternik Soboru zapisał: Może Pan mnie powołał i trzyma mnie na tej posłudze, nie dlatego, abym miał jakieś w tej dziedzinie zdolności, czy też abym rządził i ocalił Kościół od jego obecnych trudności, ale abym nieco dla Kościoła wycierpiał i aby było jasne, że to On, a nie kto inny prowadzi go i ocala(8 grudnia 1965 r.). W tej pokorze jaśnieje wielkość błogosławionego Pawła VI, który, kiedy zarysowywało się społeczeństwo zlaicyzowane i wrogie, potrafił kierować z dalekowzroczną mądrością – a czasem w samotności – sterem łodzi Piotrowej, nigdy nie tracąc radości i ufności w Panu.

Paweł VI umiał rzeczywiście oddawać Bogu to, co należy do Boga, poświęcając całe swoje życie „zadaniu świętemu, uroczystemu i niezwykle poważnemu: temu, aby kontynuować w czasie i krzewić na ziemi misję Chrystusa” (Homilia, Ryt Koronacji: Insegnamenti I, 1963, s. 26), miłując Kościół i prowadząc go, aby był równocześnie „oddaną dla całej społeczności ludzkiej matką i rozdawcą zbawienia(Encyklika Ecclesiam Suam, Wstęp).

za: www.gosc.pl

SMS na misje19 października 2014

 

Pomóż polskim misjonarzom wysyłając sms-a o treści MISJE na numer 72032

Koszt jednego sms-a to 2,46 zł (z VAT).

 

Dzieło Pomocy „Ad Gentes”, jedna z agend Komisji Episkopatu Polski ds. Misji, prowadzi przez cały rok zbiórkę środków finansowych na realizację projektów wskazanych przez misjonarzy. Dzieło finansuje projekty edukacyjne, medyczne, charytatywne i ewangelizacyjne realizowane przez misjonarzy w 97 krajach świata. W 2014 roku, dzięki darczyńcom, Dzieło przekazało 217 tys. euro na misje do Afryki, Azji i Ameryki Południo­wej i Środkowej. Udało się wybudować bądź wyposażyć kilka przedszkoli i szkół, otoczyć opieką i umożliwić naukę dzieciom ulicy i sierotom, pomóc ofiarom konfliktów zbrojnych, chorym na AIDS, gruźlicę, malarię i trąd. Misjonarze otrzymali środki na walkę z głodem i niedożywieniem w Afryce i Azji, pomagają matkom samotnie wychowującym dzieci, opuszczonym starcom.

Możemy wesprzeć ich działania wysyłając sms-a o treści „Misje” na numer 72032. Koszt sms-a to 2,46 z VAT. W 2014 roku zbieramy środki na wyposażenie sali porodowej i opera­cyjnej w Ośrodku Zdrowia w Keshero; zakup lekarstw i środków opatrunkowych do szpi­tala w Ntamugeuega w Demokratycznej Republice Kongo, całoroczne dożywianie dzieci w Centrum Edukacyjnym w Kiabakari w Tanzani oraz naukę czytania, pisania i liczenia dla 2000 młodych analfabetów w misji w Tibga (Burkina Faso).

Dzięki życzliwości operatorów sieci komórkowych w Polsce wszystkie pozyskane środki są przeznaczone na projekty.

Zakończenie synodu19 października 2014

Przesłanie synodu – pocieszenie i zachęt

ks. Tomasz Jaklewicz

W dokumencie jest mowa o miłości małżeńskiej, nie ma nic o homoseksualizmie.

Przesłanie synodu - pocieszenie i zachętaOstatnia synodalna konferencja prasowa

O godz. 13.00 (19 października) rozpoczęła się ostatnia „synodalna” konferencja prasowa w watykańskiej Sala Stampa, na której przedstawiono Przesłanie synodu. Wzięli w niej udział kard. Gianfranco Ravasi, szef Papieskiej Rady Kultury odpowiedzialny za redakcję tego tekstu. Towarzyszyli mu kard. Raymundo Assis, przewodniczący episkopatu Brazylii i kard. Oswald Gracias przewodniczący Episkopatu Indii.

Kard. Assis stwierdził, że ten pierwszy synod poświęcony rodzinie zakończył się sukcesem. Kard. Gracias powiedział, że również z azjatyckiej perspektywy synod był bardzo udany. Kard. Ravasi zreferował tekst. Podkreślał, że jest to krótka (3 strony) synteza, która ma dwa aspekty. Jest to z jednej strony pocieszenie, które odnosi się do trudności w życiu małżeńskim. Pierwsza część koncentruje się na pewnych mrokach związanych z dzisiejszą sytuacją małżeństwa. Pada tam stwierdzenie, które jak refren powtarzało się na synodzie: „Chrystus chce Kościoła, który jest domem z drzwiami zawsze otwartymi, aby powitać wszystkich”. Zarazem przesłanie jest zachętą. Dlatego apeluje, żeby mimo mroków małżonkowie szukali światła w tym darze, którym jest ich miłość małżeńska. „To światło – światło małżeńskiej opowieści – bije ze spotkania między małżonkami: to jest dar, łaska opisana w Księdze Rodzaju (2,18), kiedy dwoje spotyka się twarz w twarz jako równi i wzajemni pomocnicy”. To światło jest obecne także w miłości, w której nie brak trudów. „To jeden z najpiękniejszych cudów i najbardziej powszechny”, czytamy w przesłaniu. Kard. Ravasi podkreślił, że adresatami tego tekstu są przede wszystkim małżonkowie chrześcijańscy. Nie ma więc w tym dokumencie żadnego odniesienia do homoseksualizmu. Odnośnie do „gorącego” tematu komunii dla rozwodników pojawia się w tekście jedno zdanie. W ostatnim paragrafie czytamy o ważności niedzielnej Eucharystii dla życia rodzinnego. Kończy się on zdaniem: „Dlatego, na pierwszym etapie naszej synodalnej drogi, podjęliśmy refleksję na temat tego, jak towarzyszyć tym, którzy się rozwiedli i zawarli powtórny związek i o ich udziale w sakramentach”.

za: www.gosc.pl

Konieczność zawracania17 października 2014

Franciszek Kucharczak

Kto obrał złą drogę, musi zmienić kierunek, a nie środek lokomocji.

Konieczność zawracania RYS. FRANCISZEK KUCHARCZAK

Co biskupi mogą wiedzieć o rodzinie? – słychać często, a ostatnio jeszcze częściej. W pytaniu tym zawiera się niewiara, że Kościół to instytucja naprawdę inna od wszystkich, i że naprawdę rządzi nią Bóg, którego myśli są inne niż myśli ludzi. Dlatego – jak twierdzi wielu – nie może być tak, żeby o małżeństwie decydowali ludzie nieżonaci, a o rodzinie rozstrzygali ci, co nie mają rodziny. Stąd też wokół rzymskiego synodu biskupów o rodzinie narosło mnóstwo oczekiwań, że Kościół „wreszcie się otworzy” (bo jakoby nie jest otwarty), uwzględni opinię społeczną i wyciągając wnioski z tego, czym żyją ludzie, dostosuje do tego swoje nauczanie. Do zmian w doktrynie Kościoła najmocniej prą ci, którzy już na własną rękę u siebie te zmiany wprowadzili i teraz coś im nie pasuje. Konkretnie Ewangelia im nie pasuje, bo przytacza słowa Jezusa, które – ich zdaniem – absolutnie nie powinny były paść. Po co na przykład te kategoryczne stwierdzenia o nierozerwalności małżeńskiej? To nie zgadza się z lansowanym nowoczesnym wizerunkiem Chrystusa, który niczego nie wymaga, niczego nie oczekuje, a za to wszystko akceptuje i błogosławi.

Sądząc z większości medialnych komentarzy na temat synodu, Kościół jest właścicielem Boga i może robić z doktryną cokolwiek mu się podoba. Może na przykład orzec, że od dziś grzech jest cnotą a cnota grzechem. To coś takiego, jakby ktoś wskutek zdradzania żony złapał syfilis i domagał się, żeby choroby weneryczne uznać za objaw zdrowia. A potem, gdy lekarze nie chcieli uznać jego postulatów, oskarżył ich, że guzik wiedzą o tych sprawach, bo sami nie są syfilitykami.

To rozumowanie nie uwzględnia istotnego faktu: zasady medycyny nie zależą od zdania większości i choćby Światowa Organizacja Zdrowia skreśliła z listy chorób wszystkie choroby, nie nastanie powszechne zdrowie. Przeciwnie – będzie jeszcze gorzej, ale trudno będzie chorym pomóc, bo są przecież „zdrowi”. Podobnie działoby się, gdyby spełnić postulaty dopuszczenia do Komunii osób, które wybrały życie w grzechu. I co dobrego przyjdzie z tego, że ktoś niegodnie przyjmie Ciało Pańskie? W niektórych krajach wielu od dawna tak robi – i jakoś nie widać, delikatnie mówiąc, żeby chrześcijaństwo tam kwitło. I nic dziwnego, bo świętokradztwo nie stanie się cnotą dlatego, że „wszyscy tak robią”.

Zasady określone jednoznacznie przez Jezusa Chrystusa da się złamać, tylko w imię czego?

Z Ewangelii jasno wynika, że Bóg oczekuje od nas nawrócenia. Kiedy się człowiek nawraca, wtedy zawraca. Czyli idzie w przeciwnym kierunku. Bo zmierzał ku zgubie, a teraz wybrał kierunek „zbawienie”. Zdaje się jednak, że niektórym katolikom nawrócenie pomyliło się z poprawą komfortu podróżowania – i tego oczekują od synodu. Ma być wygodniej, a w którą stronę, to już jak tam kto lubi. Niestety, to nie ma znaczenia, jak pięknym autem się jedzie, gdy się zmierza ku przepaści.

za: www.gosc.pl

Orędzie papieskie na Światowy Dzień Misyjny (19. 10. 2014)17 października 2014

Papież Franciszek

Dom i matka wszystkich

Drodzy Bracia i Siostry!

Dziś bardzo wiele osób nie zna jeszcze Jezusa Chrystusa. Pozostaje zatem bardzo pilną kwestią misja ad gentes, a do udziału w niej powołani są wszyscy członkowie Kościoła, ponieważ Kościół jest ze swej natury misyjny: Kościół zrodził się «wychodząc». Światowy Dzień Misyjny jest uprzywilejowanym momentem, w którym wierni z różnych kontynentów angażują się poprzez modlitwy i konkretne gesty solidarności we wspieranie młodych Kościołów na terytoriach misyjnych. Jest to święto łaski i radości. Łaski, bo Duch Święty, posłany przez Ojca, daje mądrość i męstwo tym, którzy są ulegli wobec Jego działania. Radości, bo Jezus Chrystus, Syn Ojca, posłany, by głosić Ewangelię światu, wspiera nasze dzieło misyjne i mu towarzyszy. Właśnie w odniesieniu do radości Jezusa i uczniów misjonarzy chciałbym przedstawić ikonę biblijną, którą znajdujemy w Ewangelii św. Łukasza (por. 10, 21-23).

1. Ewangelista opowiada, że Pan posłał siedemdziesięciu dwóch uczniów, po dwóch, do miast i wsi, aby głosili, że królestwo Boże jest blisko, i przygotowywali ludzi na spotkanie z Jezusem. Po wypełnieniu tej misji głoszenia uczniowie wrócili rozradowani: radość jest dominującym motywem tego pierwszego i niezapomnianego doświadczenia misyjnego. Boski Mistrz powiedział im: «Jednakże nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie. W tej to chwili rozradował się Jezus w Duchu Świętym i rzekł: ‚Wysławiam Cię, Ojcze’ (…). Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: ‚Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie’» (Łk 10, 20-21. 23).

Łukasz przedstawia trzy sceny. Najpierw Jezus mówił do uczniów, potem zwrócił się do Ojca, po czym znów przemówił do nich. Jezus chciał, by uczniowie mieli udział w Jego radości, która była inna i większa od tej, której zaznali oni sami.

2. Uczniowie byli pełni radości, zapał budziła w nich władza uwalniania ludzi od złych duchów. Jezus przestrzegł ich jednakże, by cieszyli się nie tyle z otrzymanej władzy, ile z otrzymanej miłości: bo «wasze imiona zapisane są w niebie» (Łk 10, 20). Im bowiem dane było doświadczyć miłości Boga, a także możliwości dzielenia się nią. I to właśnie przeżycie uczniów jest przyczyną radosnej wdzięczności serca Jezusa. Łukasz widział tę radość w perspektywie komunii trynitarnej: «rozradował się Jezus w Duchu Świętym», zwracając się do Ojca i oddając Mu chwałę. Ten moment wewnętrznej radości rodzi się z głębokiej miłości Jezusa jako Syna do swego Ojca, Pana nieba i ziemi, który zakrył te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawił je prostaczkom (por. Łk 10, 21). Bóg ukrył i objawił, a w tej modlitwie uwielbienia podkreślone jest przede wszystkim objawienie. Co objawił i zakrył Bóg? Tajemnice swojego królestwa, potwierdzenie boskiej władzy Jezusa i zwycięstwo nad szatanem.

Bóg zakrył wszystko to przed ludźmi zbyt pewnymi siebie, którzy twierdzą, że wiedzą już wszystko. Są jakby zaślepieni swoim zarozumialstwem i nie zostawiają miejsca dla Boga. Można z łatwością pomyśleć o niektórych współczesnych Jezusa, których On przestrzegał wielokrotnie, lecz jest to niebezpieczeństwo występujące zawsze i dotyczące również nas. Natomiast «prostaczkami» są ludzie pokorni, prości, ubodzy, zepchnięci na margines, pozbawieni głosu, utrudzeni i uciskani, których Jezus nazwał «błogosławionymi». Z łatwością można pomyśleć o Maryi, Józefie, rybakach z Galilei, uczniach powoływanych po drodze, kiedy Jezus nauczał.

3. «Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie» (Łk 10, 21). Słowa Jezusa należy rozumieć w nawiązaniu do Jegowewnętrznego uniesienia, w którym upodobanie wskazuje na zbawczy i pełen miłości plan Ojca w odniesieniu do ludzi. W kontekście tej Bożej dobroci Jezus się rozradował, bo Ojciec postanowił kochać ludzi taką samą miłością, jaką darzy Syna. Ponadto Łukasz wskazuje nam podobne uniesienie Maryi: «wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy» (Łk 1, 47). Jest to Dobra Nowina, która prowadzi do zbawienia. Maryja, nosząc w swoim łonie Jezusa, doskonałego Ewangelizatora, spotkała Elżbietę i rozradowała się w Duchu Świętym, śpiewając Magnificat. Jezus, widząc pomyślne rezultaty misji swoich uczniów, a także ich radość, rozradował się w Duchu Świętym i zwrócił się do Ojca w modlitwie. W obu przypadkach jest to radość z dokonującego się zbawienia, ponieważ miłość, którą Ojciec kocha Syna, dociera do nas i za sprawą Ducha Świętego nas ogarnia i pozwala nam wejść w życie trynitarne.

Ojciec jest źródłem radości. Syn jest jej wyrazem, a Duch Święty ją wzbudza. Gdy tylko uwielbił Ojca, jak przekazuje ewangelista Mateusz, Jezus zachęca nas: «Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie» (11, 28-30). «Radość Ewangelii napełnia serce i całe życie tych, którzy spotykają się z Jezusem. Ci, którzy pozwalają, żeby ich zbawił, zostają wyzwoleni od grzechu, od smutku, od wewnętrznej pustki, od izolacji. Z Jezusem Chrystusem radość zawsze rodzi się i odradza» (adhort. apost. Evangelii gaudium, 1).

Owo spotkanie z Jezusem dla Najświętszej Maryi Panny było przeżyciem wyjątkowym i stało się «causa nostrae laetitiae». Uczniowie natomiast zostali powołani, by przebywali z Jezusem i by On ich posyłał z misją ewangelizacyjną (por. Mk 3, 14), a tym samym napełniła ich radość. Dlaczego i my nie wejdziemy do tej rzeki radości?

4. «Wielkim niebezpieczeństwem współczesnego świata, z jego wieloraką i przygniatającą ofertą konsumpcji, jest smutek rodzący się w przyzwyczajonym do wygody i chciwym sercu, towarzyszący chorobliwemu poszukiwaniu powierzchownych przyjemności oraz wyizolowanemu sumieniu» (adhort. apost. Evangelii gaudium, 2). Dlatego ludzkość bardzo potrzebuje czerpać ze zbawienia przyniesionego przez Chrystusa. Uczniami są ci, którzy pozwalają, by coraz bardziej władała nimi miłość Jezusa i wyciskał na nich piętno ogień pragnienia królestwa Bożego, bycia zwiastunami radości Ewangelii. Wszyscy uczniowie Pana są powołani do podsycania radości płynącej z ewangelizacji. Zadaniem biskupów, jako pierwszych odpowiedzialnych za głoszenie Słowa, jest umacnianie jedności Kościoła lokalnego w zaangażowaniu misyjnym, biorąc po uwagę, że radość z przekazywania wiary w Jezusa Chrystusa wyraża się zarówno w trosce o głoszenie Go w najodleglejszych miejscach, jak i w nieustannym wychodzeniu na peryferie własnego terytorium, gdzie jest więcej czekających ubogich.

W wielu regionach jest za mało powołań do kapłaństwa i do życia konsekrowanego. Często powodem tego jest brak we wspólnotach udzielającego się zapału apostolskiego i dlatego są one ubogie w entuzjazm i mało atrakcyjne. Radość Ewangelii rodzi się ze spotkania z Chrystusem i z dzielenia się z ubogimi. Zachęcam w związku z tym wspólnoty parafialne, stowarzyszenia i grupy do intensywnego życia w braterstwie, opartego na miłości do Jezusa i wrażliwości na potrzeby tych, którzy przeżywają największe trudności. Tam gdzie jest radość, zapał, pragnienie, by nieść Chrystusa innym, rodzą się autentyczne powołania. A wśród nich nie należy zapominać o świeckich powołaniach misyjnych. Dojrzała już świadomość tożsamości i misji wiernych świeckich w Kościele, a także świadomość tego, że są oni powołani do odgrywania coraz bardziej znaczącej roli w szerzeniu Ewangelii. Dlatego ważne jest zapewnienie im odpowiedniej formacji, by ich działalność apostolska była skuteczna.

5. «Radosnego dawcę miłuje Bóg» (2 Kor 9, 7). Światowy Dzień Misyjny jest również sposobnością, by ożywić pragnienie i obowiązek moralny radosnego uczestniczenia w misji ad gentes. Indywidualny wkład ekonomiczny jest znakiem ofiary z siebie, najpierw dla Pana, a potem dla braci, aby nasza ofiara materialna stała się narzędziem ewangelizacji ludzkości, która budowana jest na miłości.

Drodzy bracia i siostry, w tym Światowym Dniu Misyjnym obejmuję myślą wszystkie Kościoły lokalne. Nie pozwólmy, by skradziono nam radość ewangelizacji! Zachęcam was, byście zanurzali się w radości Ewangelii i umacniali miłość, która będzie mogła oświecić wasze powołanie i waszą misję. Wzywam was, byście rozpamiętywali, jak w wewnętrznej pielgrzymce, «pierwszą miłość», którą Jezus Chrystus rozgrzał serce każdego z nas, nie w sposób nostalgiczny, ale aby trwać w radości. Uczeń Chrystusa trwa w radości, kiedy jest z Nim, kiedy czyni Jego wolę, kiedy dzieli się wiarą, nadzieją i miłością ewangeliczną.

Do Maryi, wzoru pokornej i radosnej ewangelizacji, kierujemy naszą modlitwę, aby Kościół stał się domem dla wielu, matką dla wszystkich ludów i umożliwił narodziny nowego świata.

Watykan, 8 czerwca 2014 r.,uroczystość Zesłania Ducha Świętego

Papież Franciszek

Jak zatrzymałem edukację seksualną10 października 2014

Świadectwo ojca, który odkrył zakamuflowaną deprawację w programie szkoły swej córki. A także propozycje dla każdego rodzica w Polsce – na końcu tekstu.

Jak zatrzymałem edukację seksualną ROMAN KOSZOWSKI /FOTO GOŚĆ

Przypadkowo zaangażowałem się w zatrzymanie „edukacji seksualnej” w gimnazjum mojej córki.

Było tak: 11 września b.r. musiałem pójść na zebranie rodziców w 1 klasie gimnazjum. Wybrano mnie tam do Rady Rodziców. Głosowaliśmy nad dziesięcioma uchwałami. Osiem zostało przeczytanych i uchwalonych. Były proste i przeważnie głosowaliśmy wszyscy za uchwaleniem. Dwie ostatnie uchwały dotyczyły „Programu wychowawczego” i „Programu profilaktycznego”. Niestety Pani przewodnicząca nie miała ze sobą tych „Programów”, ale mówiła, że są standardowe i były przygotowywane w zeszłym roku przez poprzednią Radę Rodziców w porozumieniu z Radą Pedagogiczną. Zostaliśmy też poinformowani, że „Ustawa o systemie oświaty” mówi, że programy muszą być przyjęte do 30 września. W związku z tym, że następne nasze spotkanie będzie w połowie października, to dzisiaj powinniśmy je uchwalić. Jeżeli nie uchwalimy, to dyrektor, w porozumieniu z organem sprawującym nadzór pedagogiczny, przyjmie własny program, który może być gorszy.

Wydawało mi się niezręczne to, że mieliśmy głosować nad czymś, o czym nie mieliśmy pojęcia. Poprosiłem, abyśmy te Programy otrzymali e-mailem, a potem zagłosujemy również mail-em.

Otrzymaliśmy maila po czterech dniach, tj. 15 września wieczorem. Tam była informacja, że uwagi powinniśmy wnieść do 18 września. Wydało mi się dziwne, że wysłanie maila zajęło przewodniczącej 4 dni, a my musieliśmy zapoznać się z materiałem i przesłać uwagi w ciągu 3 dni. W związku z tym zacząłem studiować „Programy” bardzo dokładnie.

„Program wychowawczy” był dobry. „Program profilaktyczny” był również dobry, poza jednym wyjątkiem. Na trzeciej stronie były następujące informacje:

 

Chciałem otrzymać materiały do programu „Bezpieczniejszy nastolatek”. W związku z tym, że w tabeli napisane jest, że organizują to psycholodzy i pedagodzy, więc poszedłem tym tropem. 16 września poszedłem do poradni psychologiczno-pedagogicznej, która zajmuje się w tym gimnazjum. Uprzejmie poprosiłem o materiały do w/w programu. Pani była zdziwiona, bo niestety nie słyszała o tym programie, mimo że nadzoruje to gimnazjum od kilkunastu lat. Pokazałem jej tabelkę, w której napisane jest, że to organizuje psycholog i pedagog. Przejrzała tabelkę i powiedziała, że według tego co widzi, to „Program” ten może przynieść więcej szkody niż pożytku. W związku z tym, że ona nadzoruje szkolnych psychologów i pedagogów, zaprosiła mnie na spotkanie z nimi następnego dnia. Niestety psycholog szkolny też nie udostępnił mi materiałów do tego programu. 16 września poprosiłem o analizę „programu edukacji seksualnej” przez eksperta zewnętrznego. 17 września otrzymałem mailem merytoryczną analizę „programu edukacji seksualnej”. W skrócie powiem, że ekspert zewnętrzny bardzo krytycznie ocenił program „Edukacji seksualnej”.

Analizę tę wysłałem do rodziców z klasy i przewodniczącej Rady Rodziców z prośbą o przesłanie do członków RR, którzy mieli sami określić, czy wyślą do swoich klas. Tylko przewodnicząca miała kontakty do pozostałych członków RR. Niestety nie wysłała im tych informacji.

Jeszcze tego samego dnia, 16 września: wieczorem poszukałem w internecie programu „Bezpieczniejszy nastolatek”. Okazało się, że prowadzi go zewnętrzna Fundacja. Poprosiłem ich o materiały, ale niestety do tej pory ich nie uzyskałem, zamiast tego w mailu od Fundacji otrzymałem taką informację: „ Zajęcia prowadzone są metodami interaktywnymi (m.in. burza mózgów, praca w parach, praca w grupach)”. Ciarki mi przeszły po plecach, bo wyobraziłem sobie, że obca osoba robi tam co chce.

Na początku chciałem tylko uzyskać wiedzę na ten temat. Edukacja w sprawach seksualności jest ujęta w ramy przedmiotu „Wychowanie do życia w rodzinie”. Wszystkie wymienione w rubryce „Edukacja seksualna młodzieży” tematy znajdują się w podstawie programowej przedmiotu. Książkę „Wychowanie do życia w rodzinie” widziałem i bardzo podoba mi się kontekst, w którym te tematy są poruszane. To samo chciałem uzyskać od „edukatorów seksualnych” – książkę lub inne materiały. Niestety, trafiłem na blokadę informacyjną, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że coś niefajnego jest w tym programie.

Okazało się, że tylko rodzice, którzy złożyli oświadczenie, że nie chcą „Edukacji seksualnej”, mogli dzieci ochronić przed tym. Niestety rodzice nie byli informowani o zajęciach z „Edukacji seksualnej”. Skoro nie wiedzieli, to nie składali oświadczenia, a w związku z tym większość dzieci była poddana temu programowi.

Wtedy odpuściłem. Uznałem, że jest jakaś moc, która promuje ten program i musi to być przeprowadzone. Będąc jednak w szkole złożyłem oświadczenie, że nie chcę aby moja córka była „edukowana seksualnie”. Szkoda było mi tylko dzieci, które będą „edukowane seksualnie”, a ich rodzice nawet nie będą o tym wiedzieli.

Kilka dni potem otrzymałem mail-a od Przewodniczącej RR, że zwołuje nadzwyczajne zebranie RR 30 września (wg Ustawy o systemie oświaty jest to ostatni dzień na uchwalenie programów profilaktycznego i wychowawczego). Na zebraniu okazało się, że żaden z członków Rady Rodziców nie wiedział o „edukacji seksualnej” w szkole!!! Można przyjąć założenie, że w takim razie większość rodziców nie wiedziała o tym programie!!!

Zdałem relację z moich doświadczeń. Stał się cud: Rada Rodziców przegłosowała, że uczestnictwo ucznia w edukacji seksualnej wymaga pisemnej zgody rodzica.

Wcześniej rodzice nie zgłaszali sprzeciwu, bo nie wiedzieli o planach „edukowania seksualnego” ich dziecka. Obecnie, jeśli nie będą o tym wiedzieli i nic nie zgłoszą, to ich dziecko nie będzie „edukowane seksualnie”. Jest to odwrócenie sytuacji o 180 stopni. W ten sposób można uratować większość dzieci przed deprawacją seksualną w szkole.

Jestem zaskoczony nie tym, że wygrałem z „Edukatorami seksualnymi”, ale tym, że wygrana przyszła tak łatwo. Zaskoczyła mnie również pozytywna reakcja zarówno rodziców, dyrektora oraz Rady Pedagogicznej. Jak się tak głębiej zastanowić, to „promotorów edukacji seksualnej” w tej szkole można policzyć na palcach jednej ręki. Trudno mi to pojąć, że kilka osób mogło narzucić większości seksualizację dzieci. Wygrałem bitwę z Goliatem, ale wojna w całej Polsce trwa nadal.

W tej sytuacji mam dwie propozycje dla rodziców w całej Polsce:

  1. Przygotowałem „Oświadczenie” (poniżej – do pobrania), które należy złożyć w sekretariacie placówki oświatowej do której chodzą nasze pociechy, np.: przedszkole, szkoła podstawowa, gimnazjum, liceum. Nie ma znaczenia czy obecnie w placówce jest „edukacja seksualna” czy nie. Warto złożyć w każdym przypadku bo to daje gwarancję zabezpieczenia dziecka teraz oraz w przyszłości. To, że dzisiaj nie ma tego programu to nie znaczy, że jutro nie zostanie wprowadzony.

Idealnie byłoby, abyśmy dotarli z „Oświadczeniem” do wszystkich rodziców.

  1. Warto też aby odpowiedni rodzice byli wybierani do trójek klasowych oraz Rady Rodziców. Z mojego doświadczenia wynika, że jak ktoś chce, to będzie wybrany. Większość unika prac społecznych. Tylko będąc w Radzie Rodziców możemy mieć realny wpływ na programy wychowawcze i profilaktyczne, w których może być wiele dobrego, ale też złego. Pamiętajmy, że w/w programy są przygotowywane na wiosnę, a uchwalane już przez nową R.R. we wrześniu następnego roku szkolnego. Rodzice muszą patrzeć na to, czego uczą dzieci w placówkach oświatowych, a w szczególności poza tradycyjnymi przedmiotami umieszczonymi w planie lekcji. Największa demoralizacja odbywa się z wykorzystaniem „specjalistów” z zewnętrznych fundacji i stowarzyszeń, którzy nie są kontrolowani w sposób właściwy. Uważam, że te organizacje wymagają głębokiej kontroli rodzicielskiej. Rodzice w prawie polskim mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Nie musimy się poddawać narzuconym przekonaniom innych ludzi.

Andrzej K. (dane autora znane redakcji)

http://gosc.pl/files/14/10/10/943009_Oswiadczenierodzica.pdf

za: www.gosc.pl

Coś na oko27 stycznia 2014

Warto odwiedzić

AdonaiBiblijni.plCaritas Diecezji KaliskiejDeonDiecezja KaliskaKonferencja Episkopatu PolskiMateusz.plNiedziela.plOpiekunOpokaOśrodek Szkoleniowo - Wypoczynkowy PaschaRadio RodzinaWiara.pl